Z Rouen do Rzeszowa: moje 11 miesięcy jako wolontariuszka EKS

2025-06-23

Cześć! Mam na imię Sihem i pochodzę z Normandii, w północno-zachodniej Francji. Przed tą przygodą pracowałam jako bibliotekarka w mieście Rouen. Potem zdecydowałam się zatrzymać swoją karierę i w końcu zrealizować coś, o czym marzyłam od dawna: wolontariat za granicą.

To marzenie przywiodło mnie do Polski, gdzie spędziłam 11 miesięcy w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności. Szukałam szansy na wsparcie czegoś wartościowego, poprawę angielskiego i zanurzenie się w zupełnie nowej kulturze. Ta okazja robiła wszystkie trzy rzeczy jednocześnie.

Złożyłam aplikację do INPRO właśnie dlatego, że rola łączyła dwie rzeczy, które naprawdę kocham: fotografię i media społecznościowe. Czułam, że to nie tyle pozycja wolontariacka, co właściwy kolejny krok.

Szczerze mówiąc, przed przyjazdem niewiele wiedziałam o Polsce. Ale to doświadczenie okazało się najlepszym rozdziałem mojego życia do tej pory i mówię to bez przesady. Polska to wspaniały kraj, a Rzeszów w szczególności jest pełen energii i kreatywności. Zawsze coś się tu dzieje, czy to wydarzenie kulturalne, wystawa sztuki, spotkanie towarzyskie, czy coś zupełnie niespodziewanego. Nie można nie zakochać się w atmosferze tego miasta.

Moją główną odpowiedzialnością w INPRO było zarządzanie obecnością organizacji w mediach społecznościowych. Tworzyłam reelsy, stories i posty, dokumentując nasze codzienne działania przez zdjęcia i filmy. To była fantastyczna okazja do rozwoju w tworzeniu cyfrowych treści w sposób praktyczny, nie tylko teoretyczny.

Dwa cotygodniowe wydarzenia nadawały rytm mojemu czasowi tutaj i dawały prawdziwy sens pracy. Pierwszym był Monday Story, który odbywał się w drugiej części roku szkolnego. Była to przestrzeń, gdzie uczestnicy przedstawiali swoje kraje i dzielili się momentami prawdziwej wymiany międzykulturowej. Drugim był Open Café, odbywający się w Urban Lab, jedno z najważniejszych cyklicznych wydarzeń INPRO. Wolontariusze prowadzą warsztaty i otwarte dyskusje, a cel jest prosty, ale mocny: łączyć ludzi i budować społeczność, która jest przyjazna dla każdego.

Poza tym brałam udział w wizytach w szkołach i różnych warsztatach, gdzie spotykałam ludzi z różnych środowisk, którzy inspirowali mnie w sposób, którego się nie spodziewałam. Moje umiejętności komunikacyjne rosły, rozumienie marketingu pogłębiało się, a angielski poprawiał się bardziej niż myślałam, że jest możliwe w jedenastu miesiącach.

A potem były chwile, które nie mają nic wspólnego z zadaniami czy obowiązkami, ale wszystko z tym, dlaczego takie doświadczenia zostają z tobą. Wycieczka w góry do Zakopanego. Odkrywanie Armenii i Ukrainy. Świętowanie moich 30. urodzin w Polsce, otoczonej przez ludzi, którzy stali się prawdziwymi przyjaciółmi. Wszystkie wieczory spędzone z innymi wolontariuszami w mieszkaniu, te zwykłe chwile, które jakoś okazują się tymi, które pamiętasz najdłużej.

Intensywne, nieoczekiwane i naprawdę niesamowite. To jedyny sposób, w jaki potrafię to opisać.