Siła wolontariatu: historie zmiany

2025-06-26

Wolontariat jest zwykle przedstawiany jako akt dawania. Rzadziej mówi się o tym, ile sami wolontariusze z niego wynoszą. Niezależnie od tego, czy chodzi o kilka godzin służby społecznej, czy o miesiące spędzone za granicą, to doświadczenie ma w sobie coś, co zmienia ludzi po obu stronach. Oto kilka chwil, które zostały ze mną podczas mojego wolontariatu EKS w Rzeszowie, w INPRO.

Jednym z projektów, w które byłam najbardziej zaangażowana, było prowadzenie warsztatów dla młodzieży, obejmujących tematy od wymiany kulturowej po rozwój osobisty. Jeden z warsztatów skupiał się na opowiadaniu historii, konkretnie na tym, jak nasze własne doświadczenia mogą inspirować innych. Pracowałyśmy z nastolatkami z różnych środowisk, z których wiele na początku niechętnie dzieliło się czymkolwiek osobistym. Ale z tygodnia na tydzień coś się zmieniało. Jedna uczestniczka, cicha i zamknięta w sobie od samego początku, podzieliła się czymś głęboko osobistym o trudnym okresie w jej rodzinie. Ten moment szczerości otworzył coś w całej grupie. Inni też zaczęli mówić. Pod koniec warsztatu to nie byli ci sami młodzi ludzie, którzy przyszli niepewni siebie. Odkryli, że ich historie mają wartość, i że bycie wysłuchanym może być własnym rodzajem przemiany.

Inny moment, który został ze mną, wydarzył się podczas jednego z wieczorów Open Café, gdzie ludzie z różnych kultur spotykają się, żeby rozmawiać o różnych tematach w swobodnej, otwartej atmosferze. Młody uchodźca przyszedł po raz pierwszy, zaraz po przyjeździe do Polski, ledwo mówiący po polsku czy angielsku, wyraźnie spięty. Obserwowałam go przez cały wieczór, jak powoli zaczyna się otwierać. Pod koniec nocy uśmiechał się, śmiał, włączał do rozmowy. Jeden wieczór nie zmienił jego sytuacji, ale dał mu coś prawdziwego: pokój, w którym czuł się bezpiecznie i akceptowany. Czasem właśnie od tego wszystko się zaczyna.

Wydarzeniom wymiany kulturowej towarzyszyły własne niespodziewane momenty. Po jednej z prezentacji o Armenii podeszła do mnie młoda dziewczyna i powiedziała, że nigdy wcześniej nie słyszała o tym kraju. To mnie zatrzymało. Ilu ludzi na świecie po prostu nie wie o swoim wzajemnym istnieniu, nie z obojętności, ale dlatego, że nikt im o tym nie powiedział? Od tamtej chwili postawiłam sobie za osobisty cel, żeby wprowadzać więcej takich niedostatecznie reprezentowanych historii do naszych wydarzeń. Taka świadomość rozprzestrzenia się cicho, ale się rozprzestrzenia.

A potem jest to, co to doświadczenie zrobiło ze mną. Przyjechałam do Polski pełna zapału, ale niepewna. Przez te miesiące nabyłam umiejętności, których wcześniej nie miałam, w fotografii, organizacji wydarzeń, prowadzeniu warsztatów, ale przede wszystkim nauczyłam się rzeczy o sobie, których nie mogłabym poznać w żaden inny sposób. Odporności. Cierpliwości. Tego, jak naprawdę wygląda wyjście ze strefy komfortu i pozostanie poza nią wystarczająco długo, żeby rosnąć.

Prawdziwa siła wolontariatu nie zawsze objawia się w dużych, widocznych momentach. Większość z niej żyje w tych małych, codziennych. Uczennica, która w końcu się odzywa. Nieznajomy, który zaczyna czuć, że gdzieś przynależy. Dziewczyna, która wraca do domu wiedząc, że Armenia istnieje.

Te momenty wystarczą.