Stowarzyszenie Projektów Międzynarodowych „INPRO”

Dominika w Rumunii

Dominika w Rumunii

Hej, jestem Dominika, była już wolontariuszka z Rzeszowa. Swoją przygodę z wolontariatem zaczęłam na początku wakacji 2020 roku. Pierwszy, 2-miesięczny projekt, odbył się w Rzeszowie co pomogło mi się przygotować do 9-miesięcznej przygody w Rumunii, i to o tym dłuższym projekcie będzie mowa w tym wpisie. Trwał on od 1. października 2020 do 30. czerwca 2021 i co mogę powiedzieć o Rumunii i samym projekcie?

 

 

To, że zdecydowałam się tam wyjechać, było najlepszą do tej pory decyzją którą podjęłam w moim nastoletnim życiu. Mimo, że dużo osób odradzało mi wyjazd tam ze względu na stereotypy które słyszeli o Rumunii, ja nie zniechęcałam się, bo miałam wsparcie od ludzi którzy znają Rumunię nie ze stereotypów, a z własnych doświadczeń. Zamieszkałam w małym miasteczku Marasesti we obrębie Vrancea, wraz z wieloma innymi wolontariuszami z innych krajów. Byli i są to fantastyczni ludzie, którzy już po bardzo krótkim czasie stali się moimi bliskimi przyjaciółmi. Razem poznawaliśmy ten kraj, język i ludzi przede wszystkim, którzy w większości byli bardzo przyjaźni. Naszym obowiązkiem jako wolontariusze było organizowanie zajęć dla uczniów z okolicznych szkół. Były to dzieci od wieku przedszkolnego do nastolatków z ostatniej klasy liceum.

Największym zaskoczeniem w pozytywnym znaczeniu była ich znajomość języka angielskiego, duża większość z nich, mówiła w stopniu komunikatywnym, więc bariera językowa była mała. Tak jak oni mogli nauczyć się czegoś o naszych krajach i kulturach, my nauczyliśmy się o Rumunii. Dzielenie się doświadczeniami i rozmawianie o tradycjach na różne okazje było fantastycznym zajęciem. Mimo iż w większości mieliśmy spotkania przez internet i poradziliśmy sobie z tym wyzwaniem, odbywały się większe wydarzenia dla uczniów w których braliśmy czynny udział. Ciągła praca w grupach pomogła mi ewoluować na wielu płaszczyznach. Rumunii sami w większości twierdzą, „że ich ulubionym warzywem jest wieprzowina” i mogłam się sama o tym przekonać. Dużo ich potraw to właśnie mięso zawiera i są naprawdę pyszne! Super smaczne, jedyne w swoim rodzaju kiełbaski „mici” jedzone z musztardą zachwyciło mnie swoim smakiem. Jest też kilka potraw podobnych do naszych, polskich, jak „sarmale”, wyglądają jak gołąbki, są jednak malutkie i zawierają więcej mięsa. Przyrządza się je inaczej, więc smak też jest inny, to mimo że mamy polski odpowiednik, polecam spróbować. Z ciast, a raczej swojego rodzaju bułek(?) „cozonac” zasługuje na złoty medal. Pieczone głównie na Święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc, pyszne ciasto drożdżowe z kakaowo-orzechowym kremem w środku i czasami z żelkami wg niektórych przepisów. Miałam okazję dwa razy pomagać je przygotowywać przez całą noc, właśnie na ww. okazje, więc znam przepis i jak je przygotować, dlatego z pewnością pojawią się i u mnie na świątecznym stole. Pychota!

 

Krajobraz Rumunii to w większości góry, jednak mają także dostęp do pięknego morza, w którym miałam okazję zanurzyć stopy. Bukareszt, stolica tego wspaniałego kraju, to niezwykłe miejsce, zapierające dech w piersiach budowle, tętniące życiem miasto i mnóstwo miejsc do zobaczenia sprawiają, że jest jednym z moich ulubionych miejsc odwiedzonych w Rumunii. Kolejnym jest Arad, miasto niedaleko Timisoary, śliczne, czyste miasto ze świetną stacją kolejową i przyjemnymi restauracjami, urocze miejsce! Jeśli tylko nadarzy się okazja chciałabym tam wrócić. Przeżyłam w Rumunii wspaniałe chwile, momentami było ciężko i występowały problemy, jednak nigdy nie zostawałam z nimi sama, a mogłam liczyć na wsparcie ze strony przyjaciół. Dużo mnie ten projekt nauczył i bardzo się zmieniłam, zdecydowanie stałam się dużo bardzie otwarta i cierpliwa, a to mam nadzieję pomoże mi w życiu, czy to na studiach, czy w pracy. Podsumowując, jestem z siebie dumna i cieszę się, że miałam możliwość tego wszystkiego doświadczyć.