Stowarzyszenie Projektów Międzynarodowych „INPRO”

Moje życie w Polsce – wolontariat EKS

Moje życie w Polsce – wolontariat EKS

Nazywam się Maxime Dhesdin. Pochodzę z Francji i biorę udział w ośmiomiesięcznym projekcie, pracując jako wolontariusz w INPRO. Chcę podzielić się moimi doświadczeniami z uczestnictwa w ESC.

Po pierwsze, motywacja jest kluczowym czynnikiem do podjęcia wolontariatu. Aby zdecydować się na wyjazd za granicę i na kilka miesięcy opuścić swoją strefę komfortu, trzeba mieć silną motywację i być spragnionym przygód. Zawsze interesowałem się obcokrajowcami we Francji. Zastanawiałem się, co nimi kierowało, gdy decydowali na pokonanie tysięcy kilometrów, aby dotrzeć do kraju, w którym czują się całkiem zagubieni. Żeby lepiej zrozumieć ich motywację, zeszłego lata zacząłem szukać możliwości przekonania się na własnej skórze, jak to jest.

Skłamałbym mówiąc, że nie miałem żadnych obaw i lęków w dniach poprzedzających mój wylot do Polski. Obawy są naturalne, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że następne osiem miesięcy spędzi w obcym kraju podczas globalnej pandemii, dzieląc pokój z osobami, których w ogóle nie zna. Wiedziałem już wtedy, że przez cały ten czas nie będę mógł odwiedzić mojej rodziny we Francji. Jednak kieruję się dewizą: „Kto się odważy, ten wygrywa”.

Wolontariat w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności był dla mnie najlepszą opcją. Dawał mi wyjątkową możliwość poznania innej kultury i próby jej zrozumienia. Ale zanim przejdę dalej, muszę powiedzieć kilka słów o sobie i moim życiu we Francji.

Niedługo przed wyjazdem skończyłem studia z lingwistyki stosowanej z angielskim, hiszpańskim i rosyjskim. To oznacza, że przez trzy lata spędzone na uczelni, zetknąłem się z ogromną ilością obcokrajowców, którzy przybyli na studia do Francji. Mój program studiów obejmował dłuższy pobyt zagraniczny, niestety przez pandemię nie doszedł on do skutku. Jak można się domyślić po moim wyborze kierunku, chciałbym w przyszłości pracować w międzynarodowym środowisku. Wyjazd do Rzeszowa był więc świetną okazją, aby zacząć podążać w tym kierunku!

Po przybyciu do Polski czułem się jak dziecko, ucząc się wszystkiego od nowa. Chciałem wyzbyć się swojej francuskości i nauczyć się polskości. Zacząłem się uczyć przez naśladownictwo – jak dziecko, które uczy się mówić, powtarzając słowa matki. Nie chciałem udawać, że jestem Polakiem – chciałem po prostu doświadczyć polskiej kultury „od środka”. Niestety nie miałem na to całego życia, więc musiałem trochę zwiększyć tempo…

Tak więc nauka poprzez naśladownictwo była tylko pierwszym krokiem na mojej drodze do wtopienia się w polską kulturę. Nauczenie się polskiego jest konieczne. Aby czuć się częścią społeczeństwa i zrozumieć punkt widzenia Polaków, lepiej starać się przełamać barierę językową. Miałem świadomość tego, że jeśli ktoś chce się ze mną podzielić swoimi przemyśleniami na jakiś temat, niektóre szczegóły umkną podczas tłumaczenia najpierw z polskiego na angielski, a następnie z angielskiego na francuski. Poza tym ludzi charakteryzuje większa pewność siebie i swoboda, gdy mogą w danej sytuacji posługiwać się swoim językiem ojczystym. Oczywiście nauczenie się całkiem nowego języka od podstaw w ciągu ośmiu miesięcy nie jest takie łatwe. Postanowiłem więc potraktować to jako nowe wyzwanie. Miałem już doświadczenie w nauce języków obcych, więc chciałem jak najlepiej wykorzystać możliwość uczenia się języka w Polsce i kontynuować tę naukę po powrocie do Francji. Może pewnego dnia znów trafię do kraju nad Wisłą, żeby doświadczyć nowej przygody, patrząc na wszystko z innej perspektywy.

Po czterech miesiącach w Polsce, mogę teraz podzielić się moimi ogólnymi przemyśleniami na temat tego kraju, jak i samego ESC. Co prawda jestem daleko od rodziny i przyjaciół i czasem jest ciężko, ale naprawdę warto. Można poznać mnóstwo ludzi z całego świata i dowiedzieć się wiele o innej kulturze, prowadząc całkiem odmienne od dotychczasowego życie. To świetna okazja, aby doskonalić swoje umiejętności w wielu różnych dziedzinach.  Projekt, w którym biorę udział, skupia się na edukacji pozaformalnej i nieformalnej. Podczas tych miesięcy dowiedziałem się wiele nie tylko o Polsce, ale także o Azerach i Szwedach, zarządzaniu stronami internetowymi, organizowaniu i prowadzeniu wydarzeń, cyberbezpieczeństwie, a nawet reklamie. Jednak ogólnie rzecz biorąc poznałem lepiej siebie jako osobę mieszkającą w zglobalizowanym świecie, gdzie wszystko jest możliwe i nie istnieją żadne bariery. Muszę też przyznać, że Polska to naprawdę piękny kraj (nawet pomimo pandemii i wszystkich towarzyszących jej restrykcji). Polacy są gościnni – to jedni z najlepszych gospodarzy, jakich było mi dane poznać. Jeśli ktoś obawia się, że nie poradzi sobie z językiem, polecam pójść na piwo – to na pewno pomoże.

Podsumowując: po prostu pakujcie walizki i przybywajcie do nas!

Maxime Dhesdin