Cześć! Mam na imię Torben, pochodzę z Niemiec i mieszkam w Rzeszowie, gdzie odbywa się wolontariat. Przez ostatnie tygodnie jednym z moich głównych zadań było prowadzenie i współpraca z niesamowitym zespołem krótkoterminowych wolontariuszy z różnych zakątków świata. To było jedno z najcenniejszych doświadczeń mojego pobytu tutaj i chcę wam o tym opowiedzieć.
Czym jest Global Village?
Global Village to trzytygodniowy projekt, który zgromadził 12 krótkoterminowych wolontariuszy z dziewięciu krajów: Katalonii (Hiszpania), Cypru, Francji, Grecji, Nigerii, Armenii, USA, Kazachstanu i Zimbabwe. Część z nich mieszkała już w Rzeszowie, inni przyjechali z daleka. Wszyscy przyjechali jednak z tym samym celem: nawiązać kontakt z młodymi ludźmi i sprawić, żeby wymiana kulturowa stała się czymś prawdziwym, osobistym i wartościowym.
Jak to się zaczęło
23 września uczestnicy jeden po drugim zbierali się w sali szkoleniowej biura INPRO. Jak to zwykle bywa, gdy nieznajomi spotykają się po raz pierwszy, na początku panowała pewna cisza. Ale nieznajomi stają się znajomymi, a znajomi przyjaciółmi. Rzadko kiedy widziałem, żeby ta przemiana zachodziła tak szybko jak podczas tych pierwszych trzech dni.
Pierwsze dni były poświęcone przygotowaniom i wzajemnemu poznaniu się. Wprowadziliśmy wolontariuszy w projekt, organizację i nasz zespół. Wzięli udział w grach i aktywnościach grupowych, które były nie tylko świetną zabawą, ale naprawdę zmieniły atmosferę w pokoju. Pod koniec trzeciego dnia ta grupa ludzi, którzy nigdy wcześniej się nie spotkali, śmiała się, żartowała i rozmawiała tak, jakby znali się od lat.
Sama praca
Gdy grupa znalazła swój rytm, przyszedł czas na właściwą pracę. Każdy wolontariusz przygotował krótką, angażującą prezentację o swoim kraju i teraz nadszedł moment, żeby ją pokazać.
Przez trzy tygodnie odwiedziliśmy pięć różnych szkół. Format był czymś pomiędzy targami a lekcją: wolontariusze siedzieli przy swoich stolikach ustawionych w okrąg i czekali na uczniów. Po krótkim wprowadzeniu uczniowie byli dzieleni na małe grupy, które rotowały zgodnie z ruchem wskazówek zegara, spędzając przy każdym stoliku dziesięć minut na słuchaniu, zadawaniu pytań i prowadzeniu prawdziwych rozmów z kimś z zupełnie innej części świata.
Poza prezentacjami krajów wolontariusze przygotowali też pytania, które miały zachęcić uczniów do rozmowy i ćwiczenia angielskiego w naturalny, niewymagający sposób.
Dlaczego to ma znaczenie?
Cały projekt opierał się na jednym pomyśle: wymianie kulturowej. W świecie połączonym bardziej niż kiedykolwiek przez internet, media społecznościowe i globalizację, wzajemne rozumienie się nie jest miłym dodatkiem, ale czymś niezbędnym. Wszyscy przychodzimy z różnych miejsc, różnych historii, różnych sposobów patrzenia na świat. Global Village stara się sprawić, żeby to brzmiało mniej abstrakcyjnie i bardziej po ludzku, przez bezpośredni kontakt i prawdziwą rozmowę, klasa po klasie.
Dwugodzinne wydarzenie jak to może zasadzić w młodym człowieku ziarno ciekawości i otwartości, które zostanie z nim na całe życie. To nie jest przesada, to właśnie jest sedno całego projektu.
Co ja z tego wynoszę
Jako jeden z facylitatorów najbardziej ceniłem sobie po prostu poznawanie samych wolontariuszy. Przybyliśmy z zupełnie różnych miejsc, a jednak znaleźliśmy tyle wspólnego. Projekt poszerzył horyzonty nie tylko uczniów, ale i moje własne. Nauczyłem się rzeczy o innych kulturach i szczerze mówiąc o sobie samym, których nie odkryłbym w żaden inny sposób.
Jeśli to brzmi jak coś, w czym chciałbyś wziąć udział, odezwij się do INPRO i zapytaj o nadchodzące projekty. Gorąco polecam.
Do zobaczenia!
Torben