Spokojnie, to tylko ćwiczenia.

2024-03-17

Wolontariat to satysfakcjonujące doświadczenie, które pozwala spotkać osoby o podobnych zainteresowaniach, przyczynić się do pozytywnych zmian i stać się bardziej aktywnym członkiem społeczności. Jedną z takich okazji jest wolontariat w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności, który daje możliwość nawiązania kontaktów z młodzieżą z całego świata i przeżycia niezapomnianych przygód. Dla mnie, Mariami, wolontariuszki w INPRO, szczególnie pamiętnym doświadczeniem było uczestnictwo w Mistrzostwach Pierwszej Pomocy w Rzeszowie jako część obsady aktorskiej.
Pani Karolina, jedna z entuzjastycznych nauczycielek angielskiego z Zespołu Szkół nr 2 im. Tadeusza Rejtana w Rzeszowie, która często gości wolontariuszy INPRO podczas wizyt w szkołach, jest również aktywnym sędzią na Mistrzostwach Pierwszej Pomocy. W tym roku miała genialny pomysł, aby stworzyć scenariusz, w którym drużyny nie tylko oceniały sytuację i pomagały poszkodowanemu, ale także musiały komunikować się wyłącznie po angielsku. Mistrzostwa, które odbywają się corocznie w całej Polsce od końca kwietnia, gromadzą zwycięzców regionalnych walczących o tytuł mistrza krajowego.
My, wolontariusze INPRO, jako część obsady aktorskiej, odgrywaliśmy rolę poszkodowanych i świadków, zdobywając unikalną perspektywę „od środka”. Byłam podekscytowana, że wybrano mnie do roli poszkodowanej, wraz z Kiko. Wczesnym rankiem Kiko i ja przyjechałyśmy na plenerowy plan w parku i otrzymałyśmy makijaż, aby nasze obrażenia wyglądały realistycznie. W naszym przypadku odgrywałyśmy ofiary oparzeń – Kiko na twarzy, a ja na dłoniach i palcach. Specjalny makijaż został precyzyjnie wykonany przez sędziego konkursu, aby osiągnąć pożądany efekt. Pozostali wolontariusze odgrywali role świadków zdarzenia.
Dzięki starannemu przygotowaniu pani Karoliny, nasz plan był dobrze wyposażony, w tym grill, ciepłe napoje i ciastka, aby stworzyć realistyczną atmosferę spotkania na świeżym powietrzu. Emocje zaczęły się, gdy wystąpiłyśmy dla pierwszej drużyny. Kiko i ja zaczęłyśmy od krzyku o pomoc i udawania płaczu. Czasami, by zwiększyć dramatyzm, udawałyśmy nawet omdlenie. Świadkowie mieli pełnić rolę przeszkód, ale wszystkie drużyny radziły sobie z nimi, uspokajały je, izolowały od nas (poszkodowanych) i oferowały pocieszenie.
Scenariusz odgrywałyśmy łącznie osiem razy. Jednak doświadczenie nie było męczące dzięki energetycznym przerwom wypełnionym rozmowami i śmiechem z sędziami na planie. Po upływie czasu sędziowie udzielali drużynom bezpośredniej informacji zwrotnej na temat ich występów, wskazując zarówno mocne strony, jak i obszary do poprawy. Jako osoby mówiące po angielsku, szczególnie cieszyłyśmy się, gdy uczestnicy starali się komunikować po angielsku, a większość z nich radziła sobie bardzo dobrze.
Kiko i ja zagrałyśmy niezwykle wiarygodnie, a zarówno my, jak i publiczność, świetnie się bawiłyśmy. Pod koniec dnia miałyśmy kolekcję zabawnych zdjęć i filmów, a także trochę czerwonego makijażu na twarzach i dłoniach. Otrzymałyśmy symboliczne upominki jako wyraz wdzięczności, co dodatkowo podniosło nasze morale. Po pożegnaniach, sześć z nas wolontariuszy dzieliło się historiami i śmiechem w drodze do domu, już niecierpliwie czekając na kolejną wspólną przygodę.