Brzmi jak początek dowcipu, prawda? Ale tym razem zamiast żartu mamy historię o tym, jak różnice kulturowe nie dzielą, ale zbliżają. W grudniu 2023 roku trzech naszych wolontariuszy – Portugalczyk, Gruzin i Grek - spakowało plecaki i ruszyło do Cisnej, żeby przez trzy dni pracować z lokalnymi uczniami. Miał być jeszcze Francuz, ale plan podróży miał własne pomysły. Ostatecznie Portugalczyk dołączył do ekipy w ostatniej chwili i tak zaczęła się ta przygoda.
Uczniowie czekali na nich z ciekawością, a pierwsze minuty w szkole szybko pokazały, że to będzie intenszny i pełen energii czas. Każdy z wolontariuszy trafił do innej klasy, gdzie opowiadał o swoim kraju: o gruzińskim alfabecie, greckich wyspach, portugalskich daniach, których nazwy trudno wymówić. Między prezentacjami były jednak momenty, które najlepiej oddają ducha takich spotkań - jak choćby pojedynki w ping-ponga z uczniami. Wynik? Wolontariusze przegrywali w spektakularnym stylu, ale za to z dużą dawką śmiechu.
Podczas pobytu wolontariusze mieszkali u rodziny Ślimaków w Wetlinie. Trójka dzieci, rodzice z doświadczeniem życia w Anglii, pies o dużym sercu — to było miejsce, w którym bariera językowa po prostu nie istniała. Wieczorne rozmowy przy jedzeniu schodziły z tematów poważnych na zupełnie codzienne, te, których żadna wyszukiwarka nie wyjaśni. A kiedy nie rozmawiali, wolontariusze grali z dziećmi w chowanego, jakby znów mieli po dziesięć lat.
Czas mijał szybko, a ostatnie chwile w Cisnej wypełniały już nie pytania o prezentacje, ale propozycje: „Jeśli kiedyś będziecie w Gruzji…”, „Zapraszam do Grecji!”, „W Portugalii też was ugościmy”. Rodzina Ślimaków wręczyła wolontariuszom magnesy na pamiątkę, które do dziś wiszą na ich lodówkach - również na tej, która stoi w mieszkaniu portugalskiego autora tej historii.
Giannis i Rati zostali w Polsce jeszcze dwa tygodnie, odwiedzając kolejne miasta i szkoły. Autor wrócił do Rzeszowa, by kontynuować swój wolontariat aż do lipca. I właśnie teraz, kiedy ten czas powoli dobiega końca, patrzy na magnes z Wetliny i wie, że to nie tylko pamiątka. To przypomnienie, że granice naprawdę są tylko liniami na mapie - a prawdziwe spotkania dzieją się między ludźmi.
Portugalczyk, Gruzin i Grek wchodzą do polskiej szkoły… i wychodzą z niej bogatsi o doświadczenia, relacje i historie, które zostają na długo.