Muszę przyznać, że prawdopodobnie jestem najgorszym towarzyszem podróży na świecie.

2024-08-17

Minęło już 10 miesięcy odkąd zostałam wolontariuszką ESC w INPRO. Czas leci tak szybko; to niewiarygodne i łamiące serce, że mój wolontariat w Polsce skończy się za zaledwie 2 miesiące. Jednak wspomnienia i przyjaźnie, które tu zawiązałam, zostaną ze mną na zawsze. W miarę jak zbliża się czas pożegnania i przytuleń, wspominam wszystkie zabawne chwile spędzone z Kiko, Gaią, Erij, Mariem i Adrianem oraz wszystkie miejsca, które razem odwiedziliśmy. Jednym z najbardziej pamiętnych tygodni, które spędziliśmy jako wolontariusze, było nasze szkolenie wstępne w Warszawie.
Szkolenie wstępne jest obowiązkowe dla każdego wolontariusza ESC. Przygotowuje ono do podróży w ramach ESC i zapewnia gotowość na wszelkie wyzwania. W Polsce odbywa się ono w pięknej stolicy kraju. Szóstka z nas udała się na szkolenie w parach. W połowie września nadszedł czas Mariem i mój, aby przez tydzień odkrywać Warszawę. Po przyjeździe do Rzeszowa pod koniec lipca spędziliśmy już razem miesiąc i staliśmy się dobrymi przyjaciółmi, ale nasza przyjaźń jeszcze bardziej się pogłębiła w tym tygodniu.
Muszę przyznać, że prawdopodobnie jestem najgorszym towarzyszem podróży na świecie. Mam okropne poczucie czasu i jeszcze gorsze poczucie kierunku. Co najważniejsze, łatwo dostaję choroby lokomocyjnej, nawet podczas 30-minutowej jazdy. Po 6 godzinach męki w Flixbusie i torturowaniu Mariem moimi ciągłymi ruchami w końcu dotarłyśmy na miejsce. Nasz hotel znajdował się obok jednego z najpiękniejszych parków, jakie kiedykolwiek widziałam. Jeszcze lepiej – z naszego przytulnego pokoju mieliśmy niesamowity widok na park i piękny mały zamek.
Po krótkim odpoczynku wszyscy spotkaliśmy się w sali szkoleniowej. Nasi trenerzy stworzyli bardzo przyjazną atmosferę, a dzięki zabawnym energizerom i integracjom zaczęliśmy się poznawać.
Pierwszy dzień szkolenia przebiegł gładko. Poznaliśmy 16 nowych imion, twarzy i cech charakteru. Opracowaliśmy też plan tego, co chcemy robić w ciągu następnych kilku dni, omawiając nasze ogólne zainteresowania, zainteresowanie Polską i oczekiwania wobec wolontariatu. Szkolenie było bardzo udane, ale dla mnie najciekawszą częścią było odkrywanie Warszawy z nowymi przyjaciółmi.
Jedną z rzeczy, które mnie zachwyciły w Warszawie, jest to, że muzea są darmowe w określone dni tygodnia. Dni te różnią się w zależności od muzeum, więc w ciągu tygodnia można odwiedzić prawie każde muzeum w mieście. Jako nowi odkrywcy miasta mieliśmy środę i czwartek na zwiedzanie. Podzieleni na małe zespoły 4-5 osobowe odwiedziliśmy główny rynek Warszawy i zamek, który został zniszczony podczas II wojny światowej, a później odbudowany z troską, miłością i poświęceniem Polaków. Odwiedziliśmy także Muzeum Geologiczne i Muzeum Chopina, gdzie słuchaliśmy jego pięknych kompozycji. Jedną z najzabawniejszych wizyt było Muzeum Pieniędzy, gdzie dotykaliśmy prawdziwego złota i widzieliśmy ilości pieniędzy, jakich nigdy wcześniej nie widzieliśmy.
Wieczorami spędzaliśmy czas w centrum miasta i nad rzeką. Dzieliliśmy się naszymi doświadczeniami z wolontariatu i naprawdę cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Nawet teraz utrzymujemy kontakt, chociaż niektórzy z nas już wrócili do swoich krajów lub rozpoczęli nowe przygody.
Tydzień spędzony tam był pamiętny na wiele sposobów. Nie musiałam się martwić, co przygotować na śniadanie, obiad czy kolację, ponieważ profesjonalni kucharze przygotowywali dla nas różnorodne posiłki. Nawiązałyśmy dobre relacje i przyjaźnie, nauczyłyśmy się więcej o prowadzeniu szkoleń i warsztatów i po prostu cieszyłyśmy się tym, że tym razem jesteśmy uczestnikami. Teraz, razem z Erij, jestem w pełni gotowa i podekscytowana wyjazdem na szkolenie śródokresowe w Toruniu. Jestem pewna, że ono również przewyższy moje oczekiwania.
Pozdrawiam serdecznie
Mariami