Stowarzyszenie Projektów Międzynarodowych „INPRO”

Jak organizacje pozarządowe mogą pomóc ci w rozwoju?

Napisane przez Marcina Kiełczewskiego

#1 Inspiracja

Pewien przyjaciel powiedział mi kiedyś, żebym próbował zadomowić się w każdym kraju, który odwiedzę. Miał przez to na myśli, że nawiązywanie znajomości pozwoli mi na lepsze zrozumienie społeczności danego kraju i umożliwi poszerzenie zarówno moich horyzontów jak i świadomości kulturowej.

Za pośrednictwem tej rady, udało mi się zaprzyjaźnić z wieloma osobami z różnych krajów Europy. Zawsze mogę się do nich zwrócić, kiedy potrzebuję zaczerpnąć wewnętrznych informacji na temat ich państwa. Czasem nie trzeba nawet odwiedzać danego miejsca, aby poznać jego mieszkańców, wystarczy otworzyć się na różne okazje. Jako student Polityki Europejskiej, uważam dostęp do informacji z pierwszej ręki za bardzo przydatny. W tym artykule postaram się przybliżyć, w jaki sposób współpraca z organizacjami pozarządowymi pomogła mi nawiązać wartościowe znajomości i wzbogaciła mój rozwój osobisty.

#2 Rozwój

Będąc w liceum zobaczyłem plakat „Weź swój punkt widzenia na warsztat”. Warsztat ten organizowało Stowarzyszenie Projektów Międzynarodowych „INPRO”. Tak zaczęła się moja przygoda z NGO. Wziąłem więc swój punkt widzenia na warsztat i po kilku dniach zdecydowałem, że to definitywnie coś dla mnie. Każde spotkanie pełne było świetnych okazji do rozwoju poszczególnych umiejętności i do wymiany doświadczeń. Byłem pod wrażeniem tego, jak przystępną formę może przybrać edukacja. Nauczyłem się wiele o uprzedzeniach, stereotypach i różnych formach dyskryminacji, czyli o rzeczach, na które zazwyczaj nie poświęca się wiele czasu w szkole, a także zawarłem znajomości, które utrzymuję do dzisiaj.

Po zakończeniu projektu postanowiłem sprawdzić inne wydarzenia organizowane przez INPRO. W ten sposób odkryłem “Language Cafe” (znaną później jako “Open Cafe”). Była to seria spotkań lokalnych mieszkańców z zagranicznymi studentami, wolontariuszami i podróżnikami, w celu dyskutowania na wybrane tematy. Przyznaję, że moje zdolności językowe w tamtym czasie nie były najlepsze.

Zdarzało mi się zmagać nawet z najprostszymi zdaniami po angielsku, ale regularne uczęszczanie na spotkania Language Cafe pomogły mi w szlifowaniu języka, pomimo tego, iż na początku czułem się rzucony na głęboką wodę. Pamiętam jak usilnie próbowałem opowiedzieć pewną historię jednej uczestniczce. Pomimo moich wysiłków, gdy na koniec zapytałem, czy mnie zrozumiała, pokręciła głową w geście zaprzeczenia. Poczułem się zawiedziony. Przestałem rozmawiać z innymi i zacząłem bezcelowo kręcić się po pomieszczeniu. Na szczęście szybko znalazła się osoba chętna do rozmowy. Mimo iż nie byłem w stanie wykrzesać z siebie zrozumiałego zdania, ona wciąż zachęcała mnie do rozmowy. W końcu udało mi się na powrót zebrać w sobie odwagę. Tamtego dnia zrozumiałem, że nauka języków to coś więcej niż tylko przedmiot w szkole, ale sposób na komunikowanie się z innymi i na zawieranie przyjaźni. Po powrocie do domu byłem pełen zapału do nauki. Już po paru tygodniach byłem w stanie zauważyć znaczną poprawę. Byłem w stanie dyskutować na bardziej zaawansowane tematy. Byłem też w stanie bliżej poznać ludzi z innych krajów.

#3 Praktyka

Rok później miałem okazję pojechać za granicę w ramach projektu wymiany młodzieży Erasmus+. Czułem się wystarczająco pewien moich zdolności językowych, ale nie będąc przyzwyczajonym do długich podróży, myśl o opuszczeniu kraju napawała mnie niepokojem. Nie mogłem przestać myśleć, co by się stało, gdybym wsiadł do złego pociągu albo zgubił się po przyjeździe. Szczęśliwie, żaden z tych scenariuszy się nie spełnił. Na miejscu czekał już na nas komitet powitalny. Projekt miał miejsce we Lwowie, a tematem przewodnim były rodzaje edukacji i komunikacja międzynarodowa. Każdego wieczoru, jedna z grup przedstawiała prezentację na temat kultury kraju, który reprezentuje. Po zakończeniu prezentacji często razem tańczyliśmy, śmialiśmy się i pogłębialiśmy nasze przyjaźnie. Zakochałem się w estońskim poczuciu humoru, greckiej przyjacielskości i ukraińskiej gościnności. Dowiedziałem się między innymi o obecnych problemach panujących w Gruzji czy o szwedzkiej rodzinie królewskiej. Przed zakończeniem projektu zorganizowaliśmy przyjęcie pożegnalne. Mimo to, w czasach globalizacji i internetu, pożegnanie jest właściwie równoznaczne z “porozmawiamy później”.

Zacząłem bardzo doceniać ukraińską kulturę, przez co tym bardziej ucieszyłem się, że następny projekt, na jaki zaaplikowałem, również odbywał się we Lwowie. Choć miasto pozostało niezmienione, towarzyszyli mi zupełnie nowi ludzie. To jak odkryć to samo miejsce na nowo. Nauczyłem się wiele o mass mediach oraz o weryfikowaniu źródeł informacji. Te umiejętności bardzo przydają mi się na studiach.

Jeden dzień projektu poświęcony był prezentacji organizacji pozarządowych. Każda grupa uczestnicząca w projekcie miała kilka minut, by opowiedzieć o misji i dokonaniach ich organizacji. Ogromne zróżnicowanie tych celów i ambicji, sprawiło, że uświadomiłem sobie jak wielu jest ludzi czyniących tyle dobra dla społeczeństwa w Europie. Niektóre organizacje wymieniły dane kontaktowe i zawiązały współpracę, co przekonało mnie, że udział w takich projektach to świetny sposób na poszerzanie swojej sieci kontaktów.

Trzeci międzynarodowy projekt, w którym uczestniczyłem, był najbardziej wyjątkowy, ponieważ odbył się w moim rodzinnym mieście. Podczas niego dowiedziałem się o przedsiębiorczości społecznej. Wpłynęło to na mój sposób myślenia. Zamiast postrzegać osoby wykluczone społecznie jako osoby potrzebujące pomocy, zacząłem postrzegać je jako te, które mogą wnieść istotne wartości do naszego społeczeństwa. Są to ludzie, którzy pracują, mają pasje, są wśród nas. Przedsiębiorczość społeczna jest niezwykle inspirującym i innowacyjnym systemem, który pozwala osobom niezdolnym do pracy w konwencjonalnych warunkach, poprawić jakość życia, poprzez umożliwienie im pracy w bardziej przystępnym i dostosowanym do nich otoczeniu. Odwiedziliśmy miejsce pracy, w którym ludzie wykonywali ręcznie robione ozdoby przeznaczone do sprzedaży. Zauważyłem, ile czerpali z tego radości. Pamiętam, gdy udaliśmy się na obiad do restauracji prowadzonej na podobnej zasadzie. Czułem się tam jak w domu. Pracownicy lokalu byli przyjaźni, a jedzenie, które serwowali – znakomite.

Podczas gdy uczestnicy z zagranicy zwiedzali moje miasto, zauważyłem, że z zachwytem patrzą na wszystkie miejsca, które ja mijam codziennie bez zwracania uwagi. Byli zachwyceni architekturą oraz kulturą miasta. Uświadomiłem sobie, iż ilekroć myślę, że znam jakieś miejsce, zawsze okazuje się ono mieć ten jeden wyjątkowy kąt, tę perspektywę, z której wydaje się nieodkryte i fascynujące.

#4 Wnioski

Kiedy słyszymy termin „organizacja pozarządowa”, myślimy o wielkich organizacjach o kluczowym znaczeniu międzynarodowym. Mocno wierzę jednak, że setki, jeśli nie tysiące lokalnych organizacji pozarządowych działających w całej Europie, mogą przynieść tyle samo korzyści lokalnym społecznościom, ile te duże robią dla świata. Uważam, że warto poświęcić chwilę na poczytanie o działających w Twojej okolicy organizacjach pozarządowych i o ich pracy. Być może ich misja Cię zainspiruje i zdecydujesz się do nich dołączyć.