Stowarzyszenie Projektów Międzynarodowych „INPRO”

Lidia opowiada, dlaczego przyjechała do Rosji

Zawsze przy pierwszej rozmowie z Rosjaninem pada pytanie „Dlaczego przyjechałaś do Rosji?”. Wszyscy zawsze są szczerze zdziwieni moim wyborem, jednak szczerze powiedziawszy, nie miałam żadnego poważnego powodu. Bardzo możliwe, że wybrałam to miejsce przez czystą ciekawość. W końcu od lat bombardowani jesteśmy różnego typu informacjami o tym kraju, ale czy tak naprawdę wiemy „jak to się w tej Rosji żyje”? Pamiętam, że gdy przeglądając projekty zobaczyłam jeden w St. Petersburgu od razu się zainteresowałam i jakoś tak wyszło, że to właśnie tu spędzę następny rok swojego życia.

 

 

  Na co dzień zajmuję się opieką nad osobami niepełnosprawnymi zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Pracuję w dziennym ośrodku, gdzie spędzam z nimi czas, pomagam im przy karmieniu, toalecie itp. Z początku wszystkie czynności wydawały mi się trudne. Ponieważ każda osoba cierpi na inne schorzenie, dla każdego, przy nawet najprostszej czynności, trzeba podejść indywidualnie. Spamiętanie potrzebnych słów, imion, różnych technik było dla mnie przytłaczające, jednak o dziwo bardzo szybko pozbyłam się uczucia bezradności. Byłam w stanie i wciąż jestem, zauważyć jak z dnia na dzień wszystko staje się prostsze. Czynności, które przez pierwsze dni wydawały mi się niemożliwe albo przytłaczające teraz przychodzą mi z łatwością i uśmiechem na twarzy. Nawet się nie spostrzegłam, gdy tak przywiązałam się do ludzi, z którymi pracuję- zarówno ze współpracownikami, jak i moimi podopiecznymi. Ostatnio byłam nawet w stanie odczuć to na własnej skórze, gdy jedna z podopiecznych podeszła do mnie i powiedziała jakby nigdy nic „uznala”, po czym zaprosiła mnie do swojej małej „bazy” zbudowanej z materacy i koców. Dla takich chwil warto starać się rozwijać! Dodatkowo człowiek zaczyna doceniać małe rzeczy. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy dziennie wszyscy razem śmiejemy się albo uśmiechamy do siebie. Po pewnym czasie nie ma już bariery opiekun — niepełnosprawny, podopieczny. W końcu na początku człowiek stara się nie śmiać, gdy osobie niepełnosprawnej coś nie wyjdzie, przejęzyczy się, albo zrobi coś nieoczekiwanego. Mimowolnie była między nami ta ściana nieporozumienia, jednak z czasem wszystkie mury potrafią runąć. Naprawdę nie trzeba być żadnym specjalistą, aby stać się częścią czegoś tak wspaniałego.

 

   Samo miasto, jakim jest Sankt Petersburg jest jak można się spodziewać — przepiękne. Ilość zakamarków, uroczych małych uliczek, urodziwych budynków nie zna granic. Wciąż poznaję coraz to nowe miejsca. Wystarczy, że idąc główną ulicą skręcisz w prawo, a już znajdujesz się w zupełnie innym miejscu. Przez pierwsze tygodnie bardzo łatwo było mi się zgubić, miasto składało się jedynie z kilku orientacyjnych punktów, które po jakimś czasie zaczęłam łączyć w całość. Jedno jest pewne, jeśli zdołacie ogarnąć tak ogromne miasto, w którym mieszka zaledwie (jak dla Rosjan) ponad 5 mln ludzi, nie będziecie w stanie zgubić się w żadnym miejscu w Polsce! Dodatkowo w miejscu tym bardzo łatwo jest wyrobić sobie kondycję, wszędzie chodzi się na piechotę (przy okazji oglądając widoki) i nawet nie spostrzeżesz, że przeszedłeś kolejne 3 kilometry drogi.

 

 

Jako osoba, która wzięła udział w wolontariacie tuż po ukończeniu liceum mogę szczerze polecić tego typu projekty wszystkim młodym ludziom. Już po zaledwie trzech miesiącach jestem w stanie zauważyć jak wiele się nauczyłam i to nie tylko o niepełnosprawnościach! Taka przygoda z pewnością pozwoli ci rozwinąć twoje najlepsze cechy oraz pozwoli zajrzeć w samego siebie. Po tak krótkim czasie w końcu zdołałam uświadomić sobie, co później chciałabym robić w życiu, którymi ścieżkami pójdę (Tak, nie ma co wybierać tylko jednej!).

 

 

Zarówno język, jak i kultura Rosyjska mogą wydawać się bardzo podobne do naszych, jednak obcując z tym na co dzień uważam, iż jest to jeden z największych mitów! Oczywiście, nie wszystko będzie nas szokowało, jak wolontariuszy np. z Hiszpanii, jednak im dłużej tu przebywam, tym więcej różnic jestem w stanie wskazać. To samo tyczy się języka, który wcale nie okazuję się tak podobny. Powoli coraz bardziej otwieram się i staram komunikować za pomocą języka rosyjskiego, jednak zdaje sobie sprawę, że jeszcze wiele przede mną.

 

Jednakże podczas takiego projektu nie skupiasz się jedynie na jednej kulturze. Cały czas poznaję coraz to nowe zwyczaje z najróżniejszych zakątków świata. Dzięki ludziom dookoła, innym wolontariuszom, uczę się nowych gestów, wyrażeń, poznaję nowe smaki oraz spoglądam na różne zagadnienia spod innego kąta. Przede wszystkim pozostaję otwarta na nowe doznania.

 

 

 

napisane przez Lidię Buczel, która realizuje wolontariat w okresie październik 2019 – wrzesień 2020