Stowarzyszenie Projektów Międzynarodowych „INPRO”

Kim jest mentor wolontariuszy?  

Kim jest EVS mentor?  
Sofie Löfdahl Nielsen , wolontariuszka EVS w INPRO

Justyna Chmiel w Barcelonie, czerwiec 2018

W tym tygodniu rozmawiam z Justyną Chmiel o roli mentora dla wolontariusza EVS (w tym przypadku mnie). Bycie mentorem może wydawać się mało znaczącą pracą, ale dla wolontariusza ich czas i wysiłek są niezbędne. Tak więc dzielę się historią Justyny ​​w nadziei, że jej słowa zainspirują innych do zostania mentorami.

 

A więc Justyna, gdzie byłaś ostatnio?
Cóż, obecnie mam przerwę. W tym roku byłam na Słowacji, w Austrii i Hiszpanii, a we wrześniu planuję wyjechać do Holandii. Moja rada: Kiedy jesteś jeszcze młody – podróżuj – możesz nie mieć tej możliwości w późniejszym życiu. Próbuję też spędzać więcej czasu z rodziną na wsi i z moimi przyjaciółmi w Rzeszowie. A do tego wszystkiego, jestem także twoim mentorem!

 

Tak to prawda. I wykonujesz świetną robotę! Co sprawiło, że zdecydowałeś się zostać mentorem?Wszystko zaczęło się pewnej środy w marcu 2017 r., kiedy uczestniczyłam w moim pierwszym spotkaniu Open Cafe. Mój najlepszy przyjaciel powiedział mi, o tym wydarzeniu w Rzeszowie i zachęcił mnie, żebym tam też poszła. Zawarłam wiele dobrych przyjaźni dzięki środowej Open Cafe i poniedziałkowym Stories. Szkoda, że ​​te spotkania dobiegły końca. Jednak niektórzy uczestnicy nadal spotykają się w każdą środę na rynku w Rzeszowie, aby rozmawiać i spędzać wolny czas. Uczestniczyłam w Open Cafe prawie w każdą środę i to jest powód, dla którego INPRO poprosiło mnie, abym została mentorem przez 6 miesięcy. Szczerze mówiąc, byłam zaskoczona, że zauważyli moją cotygodniową obecność. Kiedy więc zapytali mnie, mogłam odpowiedzieć „dlaczego?”, ale zamiast tego pomyślałam sobie „dlaczego nie?”.

 

A co zmotywowało Cię do zostania mentorem?
Przede wszystkim jest to okazja, aby uczyć się angielskiego i używać go codziennie. To także szansa na poznanie nowych ludzi i nawiązanie nowych przyjaźni. Zawsze interesowały mnie osoby z innych krajów i poznawanie ich nawyków. Lubię poznawać inne kultury poprzez interakcje z ludźmi. I jedno, co naprawdę lubię, to widzieć, jak obcokrajowcy mówią po polsku. W drodze do Rzeszowa mieliśmy dużo frajdy, kiedy starałam się nauczyć Was kilku słów!

 

Haha, to prawda! Nadal nie mogę wymówić niektórych z tych słów, ale mam nadzieję, że za sześć miesięcy uda mi się. Czy istnieją jakieś wyzwania dla mentorów? Mam nadzieję, że nie jestem zbyt wymagająca!
Haha, oczywiście, że nie. Bycie mentorem nie jest tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Po prostu pomagasz wolontariuszom, gdy są w potrzebie, na przykład tłumacząc coś z polskiego na angielski. Czasami zadają pytania, na które nie znasz odpowiedzi. Ale jest to wyzwanie, które mogę rozwiązać samodzielnie lub proszę innych mentorów o pomoc. Bycie mentorem sprawia, że ​​muszę wyjaśnić czasem rzeczy tak na zdrowy rozsądek.

 

Czy możesz powiedzieć mi trzy rzeczy, które są ważne, aby pokazać wolontariuszom EVS w Polsce?
Najpierw powiedziałabym tradycyjne polskie jedzenie! Zwłaszcza pierogi, zwane również dumplings po angielsku. Dlaczego pierogi? Cóż, myślę, że każdy cudzoziemiec uwielbia to danie! Nie spotkałem nikogo, kto by powiedział, że mu nie smakują.

Po drugie, polskie nawyki w okresie świąt Bożego Narodzenia. Ta pora roku to szczególny czas dla rodziny. Świąteczne tradycje i zwyczaje sprawiają, że rodziny spędzają więcej czasu razem co wzmacnia więzi rodzinne. Zwykle dekorujemy choinkę, przygotowujemy specjalną kolację na Wigilię, śpiewamy kolędy, składamy sobie życzenia i idziemy na Mszę o północy w Boże Narodzenie. Na tą wyjątkową kolację tradycyjnie przygotowujemy 12 dań. Zwykle zawiera: ziemniaki, kapustę, rybę, pierogi z kapustą, pierogi z suszonymi owocami, kompot z suszonych owoców, zupę fasolową i mój ulubiony – barszcz z suszonymi grzybami. Tradycyjnie nie jemy mięsa w Wigilię.

I wreszcie, jak już uzgodniliśmy – uczestnictwo w mszy w kościele katolickim. W każdą niedzielę słuchamy fragmentów Biblii, przyjmujemy komunię i śpiewamy pieśni religijne. Wszystko to tworzy poczucie wspólnoty między zgromadzonymi tam ludźmi. Zwłaszcza w momencie przekazania „znaku pokoju” ludziom wokół ciebie. Niezależnie od tego, czy jesteście katolikami, myślę, że w Polsce uczestnictwo w mszy jest dobrą okazją do nawiązania kontaktu z mieszkańcami i podziwiania religijnych kanonów kościołów, architektury i obrazów.


Dziękuję bardzo za Twój czas Justyna! Ten wywiad to kolejny dowód na to, jak bardzo mi pomagasz! Mam nadzieję, że spędzimy więcej czasu razem podczas mojego pobytu w Polsce.